O Autorze
.jpg)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię. A chociaż ją przeżyliśmy zazwyczaj opuszcza nas odwaga i nie mamy pojęcia, jak ja opowiedzieć. J.C.
Fuck. Okropna pogoda. Ale przynajmniej na nią mogę zwalić winę, że mam depresję, że po całych dniach chodzę smętna i zamulam... ze nic mi się nie chce, że się nie uśmiecham.
Po prostu nie chce mi się udawać, niech to szlak. Muszę się postarać...
Muszę się ogarnąć. Najgorsze jest rozczulanie się nad sobą.
Tak się zastanawiałam, (tak, czasem myślę) że cholernie trudno jest być samym. Wiem co czują samotni ludzie. Gdy wracają do pustego domu. Niech mi nikt nie pieprzy o rodzinie, bo to nie to samo... Ja mieszkam z przyjacielem i nawet on mnie nie może pocieszyć, sprawić żeby było ok.
Związek na odległość to chujowa opcja...
To chyba kara za to że z 2 moimi byłymi od razu zaczęłam mieszkać i się przyzwyczaiłam do takiego komfortu (mieć go zawsze przy sobie). A teraz jak szczeniak spotykam się z moim facetem raz na tydzień (lub 2).
Czy dam radę? Mam nadzieję, bo warto. Tzn.: mam nadzieję że warto.